niedziela, 10 stycznia 2016

Kosmetyczna czystka!

Nie robię sobie żadnych noworocznych postanowień - ale jest to dobra okazja, żeby się za coś w końcu zabrać! Na przykład za wyrzucanie starych, nieużywanych i/lub przeterminowanych kosmetyków do makijażu. Biorąc pod uwagę jak rzadko i skromnie się maluję, moja kolekcja kosmetyków do makijażu jest całkiem zdumiewająca.

Natknęłam się na ten artykuł, w którym autorka pomaga pożegnać się z niepotrzebnymi i przeterminowanymi elementami kolorówki. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, jaki może być termin ważności takich produktów... szczególnie, że od jakiegoś czasu noszę soczewki.
Według powyższego artykułu wygląda to tak:

• Pudry, np. podkłady, róże i cienie do powiek: 1 rok
• Tusz do rzęs i eyelinery w płynie: 3 miesiące (!) - chcemy uniknąć wprowadzania bakterii do oczu
• Kredki: 6 miesięcy
• Formuły kremowe, np. korektory i róże: 6-12 miesięcy
• Szminki: 1 rok
 • Gąbki: 1 miesiąc lub krócej, jeśli nie są czyszczone po każdym użyciu

Ile z nas wyrzuca żelowe eyelinery po 3 miesiącach? Lasu rąk na pewno nie zobaczę! :P
Oczywiście robiąc czystkę kosmetyczną nie trzymałam się sztywno tych reguł, bo come on, gdybym miała wyrzucać kredki do oczu lub konturówki po 6 miesiącach, to prawie wcale bym się nimi nie nacieszyła. Co nie zmienia faktu, że wiele rzeczy trafiło do kosza. Czas tak szybko zleciał... studniówka była wczoraj... kosmetyki, które kupiłam na tamtą okazję walają się po szufladzie... a jestem już po studiach. D:

Wyszła z tego taka mała torebka (a nie obejmuje to szminek i błyszczyków, które trzymam w oddzielnej kosmetyczce, do której nie chciało mi się dzisiaj dokopywać):

Chcecie wiedzieć, co było w środku? Niektóre kosmetyki zostały wyrzucone ze względu na wiek, a niektóre ze względu na to, że są po prostu beznadziejne :D



  • Astor, puder matujący Anti Shine Matitude nie jest stary, ale wyleciał, bo po dwóch użyciach mnie zapchał, a odcień jest mimo wszystko nieco za blady.
  • Maybelline Dream Mat Powder - nie mam pojęcia ile ma lat, ale więcej niż 2! Używałam go namiętnie, aż połamał się do takiej formy i stał się bardzo niewygodny w użyciu. Był już stary, więc zamiast bawić się w sklejanie go (wiem, że jakoś się da), kupiłam nowy.
  • Cienie do powiek Lovely - kupione na chybił trafił dawno temu, kiedy nie miałam pojęcia, jakie kolory pasują do mojej karnacji i urody. Ze względu na nietwarzowe kolory i bardzo słabą pigmentację przeleżały, sporadycznie używane, w takim stanie aż do dziś.
  • Dwukolorowe cienie Lovely, Essence lub Wibo (nie pamiętam). Mocna pigmentacja, kolory jednak za bardzo nasycone jak na mój typ urody, a teraz już produkt mocno się przeterminował (3-4 lata D:)
  • Essense, biały perłowy cień do oczu. Jedna wielka pomyłka. Kupiłam go sugerując się uniwersalnymi radami makijażowymi typu "każda dziewczyna w swojej kolorówce powinna mieć...". Jak mówiła mama, "ty nie jesteś wszyscy" :D
  • Paletka korektorów Wibo - zupełnie nie trafiła w moje potrzeby pod żadnym względem.


  • Podkład w sztyfcie (chyba Avon) - miał dobre 6 lat. Ostatni raz używałam go 4 lata temu. No i po co człowiek trzyma takie coś w szufladzie po tyle lat, no po co? :P
  • Rimmel, czerrrrwona szminka. Na warszawskiej ulicy robiłam z nią furorę, szczególnie wśród obcokrajowców na starówce - zdaniem niektórych dlatego, że wyglądałam jak prostytutka. :D Krwiście czerwone usta to jednak nie moje klimaty, więc po paru użyciach wylądowała w ciemnym kącie, gdzie przewalała się przez jakieś 3 lata.
  • MaxFactor 2000 Calorie, maskara - przeterminowała się, ale zanim to się jeszcze stało, bardzo szybko wyschła. Nie wiem czemu parę miesięcy trzymałam w domu prawie puste opakowanie po wyschniętej maskarze.
  • Kredka do ust jednej z bardzo tanich marek (chyba Lovely). Dostałam ją chyba jeszcze w gimnazjum! O zgrozo! Nie wspominając o tym, że ten prawie neonowy róż z brokatem nie pasuje NIKOMU :D
  • Icing, zielony eyeliner i tusz do rzęs w jednym. Nigdy nie działał za dobrze - po prostu nie krył rzęs jako tusz. Jako eyeliner nie był zły, ale rzadko używam eyelinerów, a teraz jest już przeterminowany - zwyczajnie się zwarzyło, jak widać na zdjęciu).
  • MySecret, różowy eyeliner w płynie.Użyty dosłownie 2 razy (raz na Sylwestra 2014/2015, a drugi raz nie pamiętam, więc mógł się on nawet nie wydarzyć!). W opakowaniu wygląda znośnie, ale na powiekach zamienia się w neonową żarówę.
  • Eveline, korektor pod oczy (nazywał się chyba 8w1 coś tam). Bardzo szybko starły się napisy na opakowaniu. Sam korektor nie pasował mi kolorystycznie - za bardzo żółty i ciemny, poza tym słabo krył.
  • Kobo, Perfect Cover Stick - korektor głównie pod oczy w formie sztyftu. Niemożliwy do współpracy, połamany w środku i suchy, a jak już jakimś cudem udało się go zaaplikować, to był za jasny i odkładał się w zmarchach. Leżał w szufladzie co najmniej 2 lata.

 Wywaliłam także stare i brudne pacynki do makijażu, które chyba jeszcze nigdy nikomu (poza dziewczynkami z podstawówki) się nie przydały.

Staram się takie czystki robić regularnie, nie tylko w kosmetykach, ale i dokumentach czy ubraniach.

A Wy? Trzymacie w domu jakieś kosmetyczne trupy? Zachęcam do przejrzenia zawartości kuferków tudzież szuflad, bo często nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile bezużytecznych bubli w nich przechowujemy! :)

2 komentarze:

  1. Super post👌
    patsonblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post👌
    patsonblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Zobacz również: